
Akrobata
Jeżeli po własnych plecach jeździsz na rowerze
drogę podróży nosisz ze sobą...
tratujesz wygniatasz depczesz
zamiast płaszcza wisi na tobie martwa natura
oraz przewrócony w drogę podróży krajobraz
Podniosłeś go i ciężko się przechyliłeś
Krajobraz przewrócony wykrzesał nowe płomienie chmur...
Po martwej naturze jeździsz rowerem...
tafla polna pękła pod naciskiem
wzwyż była rozciągnięta dolinami
Jeżeli za sznur pociągniesz
przestrzeń rozsypana w obłoki
wraz z drzewami się uniesie
Makieta nieruchoma najdłużej przetrwa
Na wierzchołek wejdziesz powalonego krajobrazu...
Andrzej Bilecki
Jeżeli po własnych plecach jeździsz na rowerze
drogę podróży nosisz ze sobą...
tratujesz wygniatasz depczesz
zamiast płaszcza wisi na tobie martwa natura
oraz przewrócony w drogę podróży krajobraz
Podniosłeś go i ciężko się przechyliłeś
Krajobraz przewrócony wykrzesał nowe płomienie chmur...
Po martwej naturze jeździsz rowerem...
tafla polna pękła pod naciskiem
wzwyż była rozciągnięta dolinami
Jeżeli za sznur pociągniesz
przestrzeń rozsypana w obłoki
wraz z drzewami się uniesie
Makieta nieruchoma najdłużej przetrwa
Na wierzchołek wejdziesz powalonego krajobrazu...
Andrzej Bilecki
Andrzej Bilecki
Prozę poetycką pisze od czasów młodości. Na początku nauki w liceum stworzył kilkanaście tekstów napisanych białym wierszem. Ma w swoich zbiorach próbki poetyckie sprzed ponad 30 lat, a nawet kilka kuriozalnych opowiadań w stylu science fiction z okresu szkoły podstawowej. Zawodowo zajmuje się tłumaczeniem tekstów technicznych i naukowych z języka niemieckiego.
Inną jego pasją jest fotografowanie, szczególnie starych kamienic, od dawna skazanych na zapomnienie lub rozbiórkę; fotografuje również motywy przyrodnicze, a szczególnie drzewa, w których poszukuje elementów malarskich i symbolicznych. Dużo czyta, słucha muzyki medytacyjnej i klasycznej. W wolnych chwilach wędruje z plecakiem po bezdrożach i pustkowiach.
