Poezja moją miłością – poezja jako terapia

Szczerze pisząc, to nie pamiętam, kiedy dokładnie dotarło do mnie, że nie umiem już żyć bez pisania, nie mogę oddychać bez poezji. Od dziecka kochałam kreślić różne wierszyki, sentencje, opowiadania. To był mój świat – kolorowy, bajeczny, mistyczny. Z wiekiem, jak przybywało lat, natłoku obowiązków, a proza życia stawała się bar-dziej ciemniejsza, niż noce egipskie, musiałam opuścić „upragnioną przystań świata dzieciństwa”. To był drastyczny przeskok, niczym siłą wyrwane dziecko z łona matki.